– 3 –

– Wiadomo, że jako gatunek ludzki – dalej ciągnął swoją myśl – chcemy, by było miło i po naszemu. W końcu twój ból zęba jest milion razy ważniejszy niż to, że na przykład codziennie z powodu głodu umiera 15 tysięcy dzieci… Powiedziałem jedno zdanie, ale te dzieci cierpią długi czas. Umierają w bólach, rozpaczy.

Tak, choć przykład był dość ponury, to dający do myślenia.

Zacząłem się rozglądać po restauracji, która już prawie cała zapełniła się grupami ludzi i choć widziałem że wśród większości dominował dobry humor, „u nas” zrobiło się trochę smutno.

Gdy zobaczyliśmy się z Iluzjonistą w lustrze za butelkami, on jakby chcąc szybko przejść dalej i nie topić się zbyt długo w tym klimacie, zacisnął wargi i lekko kiwnął głową, dając niewerbalną sugestię: „No niestety, świat dla niektórych to naprawdę ciężkie miejsce”.

– Oczywiście nie chodzi o to, by skakać z radości, że ma się kłopoty z samooceną, a nie przetrwaniem kolejnego dnia, lub liczyć, że przy tej perspektywie nasze zmartwienia nieco przygasną… To znaczy, pewnie tak się stanie, ale raczej na chwilę i nie będzie specjalnie działać, by trwale coś się zmieniło. Ale może uświadomić, że nie masz tak najgorzej i przede wszystkim masz narzędzia, by się zmieniać. Jest też sporo całkiem sensownej literatury, która pomaga. Oczywiście z warunkiem, że wiedzę teoretyczną weryfikujesz w twoim życiu. Więcej, jest sporo różnych darmowych artykułów i filmów wskazujących drogę, pokazujących działanie umysłu i jak przez praktykę, czasem naprawdę nielekką, ale przez upartość dającą wyniki, można odnaleźć sensowną drogę do zmiany siebie.

To jest fakt. Żyjemy w świecie, który już zaoferował filmy, czasem za darmo, artykuły i książki, by pomóc zrozumieć działanie umysłu. Jednym z lepszych tego rodzaju filmów jest „Mózg zmienia się sam”.

Posiadając wiedzę, która nieco rozjaśnia problem zmiany siebie i rady, co w trudnych chwilach najlepiej robić, człowiek może uświadomić sobie w końcu, że będą przypadki, gdzie tylko rozsądne stopniowanie trudności podczas ćwiczeń, upór i cierpliwość, przyniosą rezultaty.

 

Lekko podchmieleni wyszliśmy z restauracji, Iluzjonista wziął taksówkę i odjechał. Choć jeszcze mam pytania, to jestem usatysfakcjonowany dzisiejszą rozmową.

Zdecydowałem się pójść do domu pieszo, jeszcze trochę odświeżyć i dotlenić.

Myślałem o ostatnich słowach Iluzjonisty i sądzę, że jednak można posłużyć się tego rodzaju porównaniami, traktując je jako techniki same w sobie. A przynajmniej warto spróbować, być może człowiek dzięki temu podniesie swoją efektywność. Bo to, co my uważamy za najgorsze, jest kwestią wstępnych założeń czasem nabytych – o ironio – przez porównywanie z innymi, kiedyś, w przeszłości. Pozwolę sobie tu zacytować Woodiego Allena: ,,Myślę, że życie dzieli się na straszne i żałosne. To są dwie kategorie. Straszne to, no nie wiem, śmiertelne przypadki, niewidomi, kalectwo. Nie wiem jak sobie ludzie dają z tym radę, to zadziwiające. A żałosne są życia wszystkich pozostałych. Więc jeżeli jesteś żałosny, powinieneś być wdzięczny losowi, że jesteś żałosny, bo być żałosnym to wielkie szczęście.”

 

– I to już jest efekt sam w sobie. Powiedziała Psychoterapeutka następnego dnia – gdy siedzieliśmy w tej samej restauracji – i drążyła dalej myśl Iluzjonisty, którą jej opowiedziałem.

Pogoda dziś bardzo dopisała, wnętrze było przyjemnie oświetlone. Otwarte okna i włączone wiatraki przy suficie mieszały powietrze, przyjemnie owiewając nas i paru innych klientów gdzieś w sali.

– To będzie budować coraz zdrowsze podejście do niektórych zwątpień, obaw czy nawet paranoi. Bowiem one nie przestaną istnieć i w tym nie ma nic złego. To my – ze wsparciem szkodliwej mody na pozytywne myślenie – zradykalizowaliśmy podejście do myśli i emocji, uznając te negatywne jako szkodliwe, mogące wywoływać choroby, które należy jakoś powstrzymywać. Pozytywne zaś jako dobre, leczące z chorób, mające moc przyciągania dobrych zdarzeń, osób itp. Niestety łatwo ulec takim przekonaniom, bo są wygodne i przyjemne. Ludzie czasem dochodzą do paranoi i nie zniosą nawet chwili negatywnych emocji, które tak naprawdę pomagają otrzeźwić. Strach czasem pomaga zauważyć, że tylko się oszukujemy i nasze życie nie idzie w żadnym upragnionym kierunku. Musimy coś zmienić, bo działając w dotychczasowy sposób nie zyskaliśmy niczego. Złość może pomóc w podjęciu kroków, by natychmiast zerwać relacje z kimś, kto nas wykorzystuje. To całkiem ważne, bowiem tacy ludzie znają dobrze w praktyce szantaże emocjonalne. Często są oportunistami i czasem trzeba wobec nich naprawdę wielkiej siły, by nie wpędzili nas w zwątpienie, lub wyrzuty sumienia.

Na chwilę zamilkła i zapatrzyła się gdzieś za mnie. Dało się wyczuć, że powiedziała coś co ją osobiście dotknęło… Tak, niestety ale ludzie często wpadają w pułapki chorych relacji, która jest koszmarnie błędnym kołem. Ludzie zaplątani w takich związkach stają się tak słabi, że w końcu godzą się na rolę „kochanego popychadła” i cieszą nawet ze skrawków miłości czy szacunku z drugiej strony… W ten sposób gotując sobie samemu/samej koszmar na resztę życia.

Po chwili otrząsnęła się, zapewne z przykrych wspomnień i mówiła dalej:

– Kolejna mało przyjemna emocja to niepokój. I choć niektórzy bardzo cierpią z tego powodu, to wiele osób, które wyleczyło się z permanentnego odczuwania niepokoju, potrafili powiedzieć, że to była rozregulowana forma troski o ich samych. I tylko przez wpadanie w pułapkę negowania i uciekania od tych emocji osłabili zdrowy rozsądek i każdy przebłysk takich myśli czy emocji traktowali dosłownie jak nowotwór. Reasumując, przy zdrowym podejściu do całego wachlarza myśli i emocji, te pozytywne i negatywne mają swój cel i należne miejsce w naszym codziennym życiu.

Gdy to powiedziała, przypomniałem sobie badanie Masaru Emoto, jak woda reaguje na emocje, słowa i muzykę, jakie się wobec niej kieruje. Podczas zamrożenia poszczególnych próbek wody okazało się, że te przy których wcześniej puszczono muzykę klasyczną czy wypowiadano do nich dobre słowa, po spojrzeniu na nie pod mikroskopem, miały formę pięknych gwiazdek, przypominających płatki śniegu. Próbki traktowane złymi emocjami i słowami, były nieładne i chaotyczne… I wszystko byłoby niesłychanie interesujące, gdyby do autora badań nie odezwał się James Randi – człowiek który ma swoją fundację i oferuje milion dolarów za udowodnienie zdolności paranormalnych, lub innych cudów w stylu homeopatii czy właśnie pamięci wody.

Oczywiście złożył mu propozycję, ale Pan Emoto – z wiadomego powodu – się nie skusił.

– Bo nasz umysł jest – mówiła dalej – jak ja lubię go określać, taką rafinerią myślową. To że nie znamy przeznaczenia wszystkich produktów z niej wychodzących, nie oznacza, że są one złe czy niepotrzebne lub, że pojawiać się nie powinny. My lubimy naftę, by było jasno i bezpiecznie. Benzynę, by móc jeździć. I oleje grzewcze, by było ciepło. Ale to nie oznacza, że na przykład smary czy asfalt nie powinny się pojawiać, lub że są zbyt często. To jest jeden z efektów pracy rafinerii i tylko nasze paranoje mogą skrzywić ich naturę, samym sobie przysparzając problemów przez szukanie dziury w całym. Bo jak słyszę te opowieści o mocy dobrych myśli i że te złe je osłabiają, czy że wizualizacja potrafi jakoś radykalnie wpływać na życie ludzi, to dla mnie wygląda to jak myślenie prawiczka, który wierzy, że jeśli będzie się częściej masturbował to w końcu straci cnotę. Mimo wszystko, polecam oczywiście samemu przetestować różne, ciekawe w naszym odczuciu podejścia do życia, ale po pewnym czasie obowiązkowo wystawić rachunek tej ideologii. Jeśli założenia teoretyczne nie przekładają się na realia, trzeba sobie po prostu odpuścić i szukać dalej. Powinniśmy nauczyć się weryfikować poglądy, godzić się z tym że czasem, może nie szybko i brutalnie, ale powoli, będziemy musieli je zmieniać, próbować czegoś innego, kompletnie odwrotnego. Czasem nawet wiele więcej dobrego zrobimy, gdy nie będziemy robić nic z tym, co wstępnie uważaliśmy, iż trzeba jakoś rozwiązać, naprawić. Zrobiono kiedyś badania, które udowodniły, że próba wyparcia niechcianych myśli – wtedy to dotyczyło niejedzenia słodyczy – daje dwa skutki. Pierwszy to taki, że nie da się tego usunąć, być silniejszym od myśli. Osoby rejestrowały często te niechciane myśli i siłą rzeczy czuły się słabo. Drugi, że ostatecznie nie udawało się im oprzeć pokusie i zjadały sporo postawionych przed nimi słodyczy.

Iluzjonista pokiwał głową.

– Tak, pamiętam to badanie. Druga i trzecia część są jeszcze lepsze. – Zobaczył jak na twarzy Psychoterapeutki rysuje się zaciekawienie i choć znała to badanie, dała gest dłonią, by śmiało kontynuował. – Osoby, którym zalecono nie opierać się tego rodzaju myślom, rejestrowały ich znacznie mniej, niż ci walczący. Ponadto ostatecznie potrafili się oprzeć o wiele lepiej, gdy dostawali smakołyki do zjedzenia. I trzecia część, chyba najciekawsza: osoby, których kondycja psychiczna została oceniona jako bardzo dobra, gdy poleciło im się opieranie myślom, również nie dawali rady. Byli tak samo słabi jak ludzie cierpiący na tzw. ruminowanie.

– Jest jeszcze więcej badań, które można przeprowadzić nawet w warunkach domowych – ciągnęła dalej Psychoterapeutka – i zobaczyć, że zostawienie w spokoju czarnych myśli nie doprowadzi do katastrofy. By to dobrze z czymś porównać, spytam: czy zdarza się wam czasem zakrztusić? – Kiwnęliśmy głowami. – Właśnie, ale nawet z kilku takich sytuacji w tygodniu nikt nie robi katastrofy. Spytam dlaczego? Przecież zakrztuszenie może dać naprawdę tragiczne skutki. Można się nawet zadławić czymś na śmierć. To jest to. Zwątpienie, czarne myśli, dołki emocjonalne można traktować jak mentalne zakrztuszenie się. Tylko my z tego zrobiliśmy poważny problem. Przez wsiąknięcie w taki schemat myślenia ugrzęźliśmy w gorszej niż chińska, pułapce… To już jest bieg po schodach Pernose`a – zauważyła, że z Zakonnicą nie za bardzo pojęliśmy o czym mowa – inna nazwa to niekończące się schody. Ustawione w formie kwadratu.

Tak, zrozumiałem o czym mowa. Ktoś nawet stworzył, bazując na tym modelu, tzw. figury niemożliwe, które są często sprytnymi iluzjami optycznymi.

– Z tego po prostu nie masz jak wyjść. Żeby uświadomić sobie, że czasem tylko pozostawienie absurdalnych myśli i nie negowanie ich, tłumaczenie sobie, że są przesadne, że przecież się staramy, że to może wina rodziców, może Bóg nas nie kocha da o wiele lepszy efekt. Tak samo jak z zakrztuszeniem, trzeba po prostu dobrze odkaszlnąć i jeść dalej. Gdyby szukać jakichś głębokich przemyśleń czemu tak się stało, dlaczego teraz to odnajdziesz, lub stworzysz nawet jakieś własne, równie abstrakcyjne i zrujnujesz sobie kawałek, albo i całe życie.

– Rozumiem ten przekaz. I tego rodzaju badania, o których wcześniej mówiliście, nie są mi obce – odparłem. – Jednak ludziom często to nie pomaga. Jak to się mówi: „Zanim gruby schudnie, chudy umrze”. Macie świadomość jak niektórzy są wymęczeni życiem? Wiem, jak to wcz…

– Bo nie szukają, tylko tkwią w tych klitkach absurdów, bezsensu i paranoi – przerwał Iluzjonista. – Nie chcę być źle zrozumiany. Wiem doskonale jak oni cierpią, czasem boją się, że w końcu oszaleją, lub stoczą się, bo nie dadzą rady żyć w społeczeństwie. Emocje są ponad nimi. Tylko jeśli próbują jakichś terapii, technik i nie ruszają do przodu, i dalej w tym tkwią, to muszą coś zmienić. Ogólnie najpierw warto sprawdzić informacje o różnych terapiach, bo niestety mamy na rynku sporo niewiarygodnych, które jeszcze istnieją. A są badania, konkretnie nad mózgiem, które pokazały, że na przykład żołnierzom z PTSD po wojnie w Iraku najbardziej pomagały terapie z rodziny behawioralno-kognitywnych. Warto dodać, że mówimy o skuteczności długoterminowej.