– 5 –

Przyszedłem do restauracji na popołudniową kawę. W drodze do baru rozglądałem się czy nie ma tu któregoś z moich znajomych, ale nikogo nie zobaczyłem. Mimo wczesnego popołudnia, wnętrze zasnuwał lekki cień. Pogoda ostatnio bowiem nie dopisywała. Choć dalej było ciepło, na niebie nie dało się znaleźć najmniejszej przestrzeni bez grubych kłębów chmur. Czytaj dalej “– 5 –”

– 6 –

Zaprzestałem wgłębiania się w analizy.

Choć nie chciałem znów wracać do niekończących się pytań i do logicznych wniosków, które mimo wszystko nie potrafiły dać poczucia uzyskania trafnej odpowiedzi i zamknięcia tematu związanego z Bogiem, szedłem z nią dalej. Czytaj dalej “– 6 –”

– 7 –

Późnym popołudniem, gdy słońce już przygotowywało się do zetknięcia z horyzontem, parę dni po spotkaniu z Zakonnicą, usiedliśmy z Iluzjonistą w ogrodzie naszej restauracji. Czytaj dalej “– 7 –”

– 8 –

Przyszła kelnerka z daniami i zabraliśmy się do jedzenia.

Po posiłku Iluzjonista skręcał papierosa, a ja lubiłem na to patrzeć. Za każdym razem miałem wrażenie, że dla niego to taka mała ceremonia. Wycierając usta i przyglądając się jego ruchom, spytałem: Czytaj dalej “– 8 –”