– 1 –

Główni przedstawiciele to: Iluzjonista, Psychoterapeutka, Zakonnica i Podróżnik. Ten ostatni jest narratorem i spisuje dialogi między bohaterami.

Pod wieczór udaliśmy się do spokojnej, całkiem eleganckiej restauracji,

którą o tej porze odwiedzają sympatycy lekkich drinków i cichych rozmów. Jej wnętrze było małe, ale dość stylowe, urządzone na planie koła, w którego środku był zainstalowany bar. Pracownik właśnie polerował kieliszki. Za jego plecami w paru rzędach poustawiane były butelki z kolorowymi alkoholami. Drewniane stoły w różnych odcieniach brązu ustawione zostały tak, by te najbliższe odcieniem stały najdalej od siebie, dając wrażenie subtelnej mozaiki.

Usiedliśmy blisko okna. Już przy pierwszym kieliszku wina rozpoczęliśmy rozmowę odnośnie zmiany, a dokładniej usprawnienia i wzmocnienia charakteru. By żyć odważniej, pełną piersią. Czy różne techniki wspierające, od magicznych wizualizacji po rozsądne planowanie, mogą mieć jakiś realny wpływ na cały proces.

Widziałem, że Iluzjonista pierwszy chce się wypowiedzieć. Lubiłem go słuchać. Miał pewny ton głosu, mocne spojrzenie, parodniowy zarost i dość szeroką szczękę… Pragnę dodać, że był zupełnym przeciwieństwem mnie. Nawet włosy – on miał czarne, ja ciemny blond.

– Mówi się, i ja się z tym zgadzam, że jak chcesz coś zrobić i już zacząłeś… To masz połowę roboty za sobą. To jest ważne, bo początek praktycznie w każdym przypadku jest najtrudniejszy. A wizualizacje, analizy, burze mózgów i planowanie to są tylko takie dodatki, które mogą pomóc – przerwał. Wziął mały łyk wina i spoglądając na prawie pusty kieliszek, dodał: – Ale jeśli jeszcze nie ruszyłeś dupy, by coś zmienić, nie są warte garści popiołu.

– Wiesz, że wyznawcy wymienionych przekonań sądzą na odwrót – odpowiedziałem.

– Tak, tylko znajdź mi tych mistrzów wśród biznesmenów, aktorów, piosenkarzy, artystów czy innych ludzi sukcesu.

– No i tu pewnie pojawia się poważny problem. Ale ci ludzie są głusi na przykre fakty. Często wpadają w pułapkę olewania dowodów przeczących ich ideologii, przy wzmożonej akceptacji dowodów potwierdzających ją… Tak zwany błąd konfirmacji.

Psychoterapeutka, mimo początkowego wrażenia iż jest zamyślona, bo patrzyła gdzieś za okno, pokiwała głową.

– Problem jest jeszcze większy – zaczęła, kierując wzrok na nas. Była ładną blondynką, miała średniej długości włosy, które lubiła zakładać za uszy,  i prawie wcale się nie malowała.

Obok niej siedziała Zakonnica. Choć większość może sobie wyobrazić taką w typowym dla nich ubraniu, ona była zakonnicą bezhabitową. Miała około sześćdziesięciu lat, powoli siwiejące włosy oraz inteligentne, ale też zmęczone spojrzenie.

– Bowiem ludzie ogólnie szukają sposobów, by życie płynęło w miarę wygodnie. – kontynuowała Psychoterapeutka – By było bardziej przyjemne, by dało się rozwiązywać problemy w miarę możliwości po jak najmniejszej linii oporu. Szukają prostych recept i szybko wpadają w pułapkę magicznego myślenia, lub ciągłe ucieczki od sytuacji, gdy trzeba im mierzyć się z trudami życia. Niestety ale już przez samo nastawienie, robią sobie poważną szkodę. Prostych przykładów można znaleźć całkiem sporo.

– Pomijając fakt, że szukanie łatwych dróg jest myśleniem bardzo dziecinnym, bo gdyby życie miało być proste, dziś nie mielibyśmy biedy, żulów i prostytutek. To bowiem działa na odwrót. Im bardziej chcesz dobrego i wartościowego życia w przyszłości, tym bardziej musisz zaakceptować, że ciężej będziesz mieć właśnie teraz – podsumował Iluzjonista. – Wielcy sportowcy takimi są, bo nie mają ani trochę wygodnego życia. Nie ma imprez, chlania, dziewczyn ani spania do południa w niedzielę. Całe ich życie jest podporządkowane treningom, dietom, zawodom…

– Ok, to słuszne co mówisz – przerwała Psychoterapeutka – o ile mamy do czynienia z zapaleńcem, który chce takim zostać. Myślę, że na potrzeby wielu ludzi, nie trzeba sięgać po takie przykłady. Lepszym przykładem, uświadamiającym coś ważnego, jest ten z posiadaniem ogrodu. Oczywiście głównym celem jest cieszenie oka, spacerowanie wśród jego zielonych korytarzy i kwiecistych podłóg – żeby to poetycko ująć. Również  chwalenie się nim przed innymi. Ale prawdziwy ogrodnik wie dobrze o tym, że opieka nad ogrodem to część życia. To ciągła praca, koszenie, odchwaszczanie, podlewanie, przesadzanie, sadzenie nowych roślin i tak dalej. Dodatkowo to wzbogacanie wiedzy teoretycznej. Jakie rośliny dobrze sadzić koło siebie, w jakich porach, jak radzić sobie ze szkodnikami jak reagować wobec każdego gatunku, gdy nadchodzi susza. W pewnej książce znalazłam taką mądrą myśl: Droga ma mieć swój cel. Ale celem ma być też sama droga. Dlatego jednostki które chcą lepszego życia, chcą radzić sobie z jego zawiłościami i trudami skuteczniej, ale nie uświadamiają sobie tego, mogą liczyć tylko na cud… Niewykluczone, że może się to zdarzyć, tak jak wygrana w lotka. Ale szans nie ma prawie żadnych.

– Myślałem, że jesteście mechanikami zmęczonych…

– Dokładnie: mechanikami! A nie pomocą społeczną. My nie pomagamy na zasadzie: „Uuuuu, jest ci tak ciężko – i głaszcząc po główce dodajemy: – oj, oj, oj”. Tylko staramy się odnaleźć narzędzia dla tych ludzi, by się podnieśli ze zgliszczy marnego – w ich odczuciu – życia. Oczywiście mogę zostać źle zrozumiana, więc wytłumaczę: To nie jest tak, że jak widzę leżących, załamanych, pokonanych to podbiegam, kopię i krzyczę: „Nie maż się i wstawaj kurwa! Życie nie jest proste!”. Wszyscy musimy pogodzić się z faktem, że to będzie ciężka, czasem bardzo długa praca. Ale efektem spotkań z nami ma być odrzucenie płaczu nad swoim losem, przeszłością, kiepskim zachowaniem i marnymi wizjami na przyszłość. I próbowanie  choć na początku ze świadomością, że będzie szło wolno i opornie, to coraz częściej, chętniej, kreatywniej wypełniać swoje życie działaniami przez nas pożądanymi. Problemem niestety wielu chcących, lecz zbyt wątpiących w siebie, jest jeden koszmarny błąd, oni już nawet nie próbują próbować.

Teraz wszyscy się zadumaliśmy. Myślałem, by wspomnieć o inspirujących filmach, ludziach i ich przemówieniach, a nawet książkach. czy może jednak można znaleźć motywujące rady, które dodadzą sił, by działać… Ale przez fakt jakie mamy towarzystwo, obawiałem się, że zaczną podejrzewać, czy przypadkiem nie stanąłem na równi pochyłej w stronę magicznego myślenia.

Wszyscy, oprócz Iluzjonisty zaczęli się zbierać, ale nasunęło mi się jeszcze jedno pytanie:

– A rodzice? Dla nikogo nie jest zaskoczeniem, że wpływ na zachowanie mają. Tylko pytanie, jak wielki?

Psychoterapeutka pokręciła głową.

– To nie jest pytanie, na które można odpowiedzieć podczas zakładania płaszcza. Ogólnie, to bardziej kompilacja i choć wiele osób nie chciałoby się z tym poglądem zgodzić, to niezwykły wpływ na nasze zachowania mają… geny. Już zrobiono sporo analiz, które wskazują, że przeceniamy wpływ rodziców i nie doceniamy genów. Jeśli jesteś bardziej zainteresowany tym tematem, wykład Stevena Pinkera na TED w miarę treściwie dowodzi temu poglądowi.

Przyznam, że zaskoczyła mnie ta informacja.

Wyszli i zostawili mnie z zagwozdką.